17 października minęło 15 lat od śmierci Wiktorii Siwoń.

Człowiek umiera dwa razy: raz, kiedy przestaje oddychać, i drugi raz, kiedy przestajemy o nim myśleć.

17 października minęło 15 lat od śmierci Wiktorii Siwoń, nauczycielki języka polskiego w naszym liceum w latach 1994-2011. Przedwczesna śmierć niesie ze sobą szczególny rodzaj bólu, ponieważ gwałtownie przerywa plany, marzenia i historię, która miała trwać jeszcze przez długie lata. Śmierć Wiktorii była dla wszystkich ogromnym zaskoczeniem. Długo nikt nie usiadł na jej miejscu w pokoju nauczycielskim, a w sali nr 47 na biurku leżała biała róża. W naszej pamięci pozostała jako wspaniała, wrażliwa, niezwykle życzliwa koleżanka o wyjątkowym poczuciu humoru. W pamięci uczniów zapisała się jako nauczycielka z ogromną wiedzą, pasją i sercem.

W sobotę 17.10.2026 grupa przyjaciół spotkała się przy grobie Wiktorii, aby złożyć kwiaty, zapalić znicz pamięci i powspominać.

Zawsze 1 listopada grób profesor Wiktorii Siwoń tonie w kwiatach i zniczach.

https://zeromszczacy.pl/sites/default/files/galeria/pliki/1/cmentarz_komunalny_w_kielcach_prof_wiktoria_siwon_c.pdf

Wśród zdjęć zamieściłam fragment pięknego, wzruszającego pożegnania napisanego przez Mateusza Pakułę.

A tak wspominają profesor Wiktorię Siwoń jej absolwenci;

 Ewelina Szczerba

Jako maturzystka rocznika 2010 do dziś z ogromnym sentymentem wracam myślami do czasów liceum. Choć Pani Profesor Wiktoria Siwoń nigdy mnie nie uczyła, na zawsze pozostanie w mojej pamięci. Wspaniała, zawsze uśmiechnięta, z sercem na dłoni. Nie sposób było minąć Panią Profesor na szkolnym korytarzu i nie odwzajemnić Jej uśmiechu. Miała w sobie niezwykłe ciepło, pogodę ducha i życzliwość, którymi obdarzała wszystkich wokół. Minęło już tyle lat, a ja wciąż pamiętam ten uśmiech. Są ludzie, którzy nie muszą nas uczyć, by pozostawić w naszym życiu piękny ślad. Pani Profesor była właśnie taką osobą. Pamięć o Niej pozostanie na zawsze. 

 Darek Lachowski

Wspaniała nauczycielka. Profesor Siwoń była w stanie wykrzesać z nas, klasy biol-chem, co najmniej szacunek do języka i literatury. Nie zapomnę, jak co tydzień pytała, kto oglądał teatr telewizji i kto może opowiedzieć, co widział. W bardzo sprytny sposób przekonała nas, na początku za piątkę w dzienniku, do chłonięcia kultury. Miłość do teatru i do literatury została mi do dzisiaj.

Marcin Brzozowski

Panią profesor Wiktorię Siwoń pamiętam z czasów liceum, gdzie uczyła mnie języka polskiego. W mojej pamięci zapisała się jako bardzo młoda polonistka, zawsze doskonale przygotowana do lekcji, uporządkowana i dbająca o to, abyśmy nie tylko słuchali, ale również mieli w zeszytach dobre, staranne notatki. Była wymagająca, jak większość nauczycieli w naszym liceum, ale za tymi wymaganiami kryło się coś znacznie ważniejszego – prawdziwa pasja do nauczania i ogromna radość z pracy z młodzieżą.

Potrafiła i chciała uczyć, ale równie ważne było to, że potrafiła i chciała z nami rozmawiać. Była uśmiechnięta, pełna energii, z dużym poczuciem humoru. Na jej lekcjach czuło się, że po drugiej stronie biurka jest ktoś, kto nie tylko realizuje program, ale naprawdę lubi swoją pracę i ludzi, z którymi ją wykonuje.

Pamiętam ją także z tych drobnych, pozornie nieistotnych szczegółów, które po latach okazują się najtrwalsze. Zawsze punktualna, nie tolerowała spóźnień, a jej torebka niezmiennie lądowała na biurku. Dzisiaj takie obrazy przywołują uśmiech i sprawiają, że wspomnienia stają się niezwykle żywe. Bo przecież często właśnie takie małe, codzienne rytuały sprawiają, że kogoś pamiętamy tak wyraźnie, nawet po wielu latach.

Choć była wymagająca, potrafiła dostrzec każdego ucznia. Miała w sobie dużo empatii i uważności, a to w pracy nauczyciela jest równie ważne jak wiedza i umiejętność jej przekazywania. Można wymagać, można stawiać granice, można pilnować punktualności i porządku, ale prawdziwy autorytet buduje się także przez szacunek, życzliwość i zainteresowanie drugim człowiekiem. Pani profesor potrafiła to wszystko połączyć.

Mam wiele wspomnień z jej lekcji i trudno byłoby je wszystkie przywołać. Jedno wiem na pewno: nie była osobą, o której łatwo zapomnieć. Są nauczyciele, którzy pozostają w naszej pamięci dzięki temu, czego nas nauczyli, i są tacy, których pamiętamy również za to, jakimi byli ludźmi. Pani profesor Wiktoria Siwoń należała do obu tych grup.

Po latach człowiek coraz bardziej docenia nauczycieli, którzy oprócz wiedzy zostawili po sobie coś jeszcze – dobre wspomnienia, uśmiech i poczucie, że byliśmy dla nich kimś więcej niż tylko kolejnymi nazwiskami w dzienniku.

Pani profesor, dziękuję za wszystkie lekcje, za wymagania, za uśmiech, poczucie humoru i za to, że potrafiła Pani dostrzegać w nas ludzi. Nie sposób o Pani zapomnieć.

 

Galeria: