Puszcza jodłowa, Stefan Żeromski i Jan Strożecki

W uszach moich trwa szum twój, lesie dzieciństwa i młodościsłowa otwierające „ Puszczę jodłową” Stefana Żeromskiego zna wielu z nas. Kto jednak zna  taki fragment:

 Czarne cienie jodeł kołyszą się rytmicznym tanem… Krzywymi pazurami korzeni wszczepione między omszałe, sterczące i nawalone skrzyżale, między rumowie, które zwietrzały kwarzec górski wytwarza, spłaszczonymi koronami chwiejące się za wiatrem tam i sam, obwieszone ciemnozielonymi wieńcami igieł ulistnienia, obarczone licznymi ramionami spławów potężnych, pachnące balsamicznym olejem w nasionach zawartym, śpiewały przed nim własny poszum swój…?

Dalej jest tak:

W kapliczce leśnej można pewno i dziś jeszcze czytać napisy po ścianach, ostatni raz bielonych - na szczęście! - przed powstaniem. Jeden z nich, wyryty jakimś ostrzem, głosił słowo mało zrozumiałe: "Szczyt moich cierpień zrównał się z tą górą. 1863".  Nie było imienia i nie było nazwiska. To jakby ów rok wszystek - 1863 - ostrzem strzaskanego pałasza czy złamanego bagneta na niemym murze, dla nikogo, te słowa wypisał. Obok tego oświadczenia, […] widniały wydrapane na murze nazwiska: „Stefan Żeromski, uczeń klasy drugiej” - a niżej, tuż pod tamtym: „ Jan Strożecki, uczeń klasy drugiej. O ile ów, z roku 1863, zanadto pilnie swe nazwisko zataił, o tyle my dwaj, uczniowie klasy drugiej, czyniliśmy wówczas dla uwiecznienia naszych, co się tylko dało, co było w naszej mocy. Jan Strożecki i później czynił, co się tylko dało, co było w jego mocy: w najsroższy Sybir na wytrwaną z moskiewskim caratem chodził bez trwogi, a potem, po latach walki, we Francji, godnie, jak przystało na towarzysza naszej ławy w kieleckiej szkole, zginął ratując tonącego człowieka.

Zdjęcia Puszczy jodłowej:Jacek Jopowicz,

Zdjęcie kapliczki w Św. Katarzynie: Andrzej Jóźwiak